29 grudnia 2016 Udostępnij

Co roku na narty w Alpy wyjeżdża 250 tys. Polaków.

W ubiegłym sezonie zimowym wyjazd na narty wybrało 28 proc. wszystkich wyjeżdżających zimą Polaków. Niesłabnącą popularnością cieszą się Alpy, na które decyduje się 250 tys. osób. Blisko 80 proc. z nich wybiera Włochy i Austrię, rośnie też zainteresowanie francuskimi miejscowościami. Klienci częściej wybierają sprawdzone biura podróży, a podczas wyjazdu wymagają od organizatora rozrywek i animacji.

– Do wszystkich krajów alpejskich, czyli Austrii, Włoch, Szwajcarii i Francji, wyjeżdża ćwierć miliona osób rocznie. Liczbę klientów wybierających Włochy szacujemy na 100 tys. osób, nieco mniej wybiera Austrię, natomiast do Francji jeździ 15-20 tys. osób – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Michał Starkowski, prezes zarządu biura podróży 360°, do którego należy m.in. SnowShow oraz Chilling.

Coraz więcej Polaków decyduje się na zimowy wyjazd na narty. Jak wynika ze statystyk rezerwacyjnych serwisu Travelplanet.pl, w ubiegłym sezonie odsetek miłośników nart wzrósł z 21 do 28 proc. Turyści najchętniej wybierają kraje europejskie – do Włoch i Austrii wyjazd zarezerwowało 80 proc. z nich. Rośnie też popularność francuskich kurortów, dotychczas mniej obleganych przez polskich turystów.

– Dla osób, które szukają lepszej ceny, niezawodne jest Risoul we Francji, gdzie oprócz trzygwiazdkowych apartamentów mamy też świetnie wyposażone czterogwiazdkowe. Są też destynacje znane, z dużą liczbą tras. Dobrze sprzedają się również Trzy Doliny we Francji, jeździmy do Les Menuires czy Val Thorens. Sprawdza się także Helicamp, czyli drop z helikoptera organizowany w La Rosière – wskazuje Starkowski.

Ferie zimowe na nartach

Choć tygodniowy wyjazd w Alpy jest droższy niż pobyt w polskich górach, to za wyższą cenę klienci zyskują też wyższą jakość – gwarancję śniegu, nowoczesną infrastrukturę i tym samym możliwość przejechania większej liczby kilometrów tras narciarskich. Co więcej, można też łatwo obliczyć koszt wyjazdu, bo wystarczy wykupić jeden skipass. Klienci większą wagę przywiązują też do organizatora wyjazdu.

– Coraz mniej ludzi jeździ z biurami podróży typu no name, raczej szukają sprawdzonych touroperatorów – zaznacza Starkowski i tłumaczy, że to kwestia niezawodności danego biura. – Musimy sobie zadać pytanie, czy zaoszczędzenie 50 czy 100 zł warte jest zbierania uczestników po całej Polsce, koczowania 2 godziny w oczekiwaniu na klucze czy rozbicie ekipy między parę apartamentów.

Jak podkreśla właściciel SnowShow, większość naszych uczestników jest zainteresowana rozrywkami. Chcą, żeby nie był to tylko przyjazd na miejsce, rozdanie skipassów, ale coś więcej – warsztaty barmańskie, animacje, koncerty i imprezy.

Źródło: biznes.newseria.pl

Redakcja

farmactive.pl